4 Obserwatorzy
22 Obserwuję
lilimadlene

Lili Madlene

Teraz czytam

Polski jogin
Stanisław Górski
Hermetyzm T.I i II
Roman Bugaj
Podróż do Ixtlan
Carlos Castaneda
Inszallah
Oriana Fallaci

Rycerz Kielichów

Rycerz Kielichów - Jacek Piekara Co, jeżeli rzeczywistość, w której żyjesz jest tak naprawdę snem? Co, jeżeli to sen jest Twoją rzeczywistością? - ten motyw „życia snem” jest doskonałym materiałem dla książki z gatunku science-fiction. Jacek Piekara sięgnął jednak po konwencję czystego fantasy, by ukazać dwa oblicza jednego faceta. Korporacyjnego informatyka i legendarnego barda. Z wiernym smokiem, kochanką w zamku i plugawym wrogiem. Czyli wszystko to, od czego mogłabym dostać wysypki, czytając coś z tych rejonów fantastyki. Co więcej, sparzyłam się raz już na nadgryzionej „Ani słowa prawdy” i zamierzałam już nigdy nie sięgać po takie wyczyny Piekary, które nie wyszły spod egidy Fabryki Słów. Ale „Rycerz kielichów” kusił i magia sprawdzonego nazwiska nadal działała. Poznajemy głównego, bezimiennego bohatera-narratora w naszej konwencjonalnej, szarej rzeczywistości – jest on pracownikiem korporacji, statystycznym obywatelem, dość beztroskim singlem wiodącym niezobowiązujące życie towarzyskie, ot, facet jakich wielu. Pewnego razu spotyka tajemniczą dziewczynę, która proponuje mu śnić jego sny – i tak zaczyna się życie Lanne Lloch l'Annacha, alter-ego pana NN w fantastycznym świecie. Jak na konwencjonalnego bohatera fantasy przystało ma wiernego smoka na podorędziu, sławę barda, inteligentną lecz chłodną i wyniosłą kochankę Kordelię oraz – oczywiście – wroga oraz ciążące widmo zdrady. Gdyby cała fabuła opierała się tylko na tym oklepanym schemacie, to z pewnością „Rycerz kielichów” powróciłby na biblioteczną półkę po przeczytaniu kilku stron. Tak się jednak nie stało, bowiem Piekara jak zwykle umiejętnie kreśli sarkastyczny, cyniczny i typowo męski obraz głównego bohatera – czasem mam wrażenie, że jest to sam Mordimer z cyklu inkwizytorskiego, lub nawet swoiste porte-parole pisarza. NN w roli lorda Lanne nie tylko próbuje odgadnąć, co takiego stało się, że bard okrył się niesławą, ale też musi zdecydować się na konkretne i odważne działanie. Okazuje się jednak, że narrator musi pogodzić życie w dwóch rzeczywistościach w obliczu nadchodzącego niebezpieczeństwa po obu stronach świadomości – panów w garniturach w tej prawdziwej i panów z mieczami w fantastycznej. W obu ma tylko jedno życie. Lecz tylko w świecie smoków i strzelistych zamków czeka go zmierzenie się z tajemnicami swoich losów i przeszłości. A to, czy „życie jest snem”, czy raczej „sen życiem” głównego bohatera i co ma on wspólnego z tytułowym Rycerzem Kielichów można dowiedzieć się po lekturze całej powieści. „Rycerz kielichów” to pozycja typowo rozrywkowa – czyta się szybko i płynie z nurtem akcji. Niestety, nie dorównuje on wspomnianemu już cyklowi o inkwizytorze pod wieloma względami, ale mimo to polecam przeczytać tę książkę wszystkim fanom Piekary i miłośnikom standardowego fantasy z nutką urozmaicenia. [opublikowane na: http://corset-noir.blogspot.com/2012/04/zycie-snem-czy-sen-zyciem-czyli-rycerz.html ]