4 Obserwatorzy
22 Obserwuję
lilimadlene

Lili Madlene

Teraz czytam

Polski jogin
Stanisław Górski
Hermetyzm T.I i II
Roman Bugaj
Podróż do Ixtlan
Carlos Castaneda
Inszallah
Oriana Fallaci

Nie opuszczaj mnie

Nie opuszczaj mnie - Andrzej Szulc, Kazuo Ishiguro Nie nastawiaj na miażdżące zakończenie. Nie nastawiaj się na rewelację, która wgniata w fotel. Taką mam radę dla wszystkich tych, który tylko dlatego chcą sięgnąć po głośną powieść Kazuo Ishiguro, bo usłyszeli właśnie takie komentarze tych, który byli już „po”. Ja niestety posłuchałam. To kusząca tajemnica otaczająca „Nie opuszczaj mnie” oraz sama chęć obejrzenia filmu w myśl zasady „najpierw przeczytaj, potem obejrzyj” nakłoniły mnie do sięgnięcia po tę książkę. Warto na początku wspomnieć o samej genezie tytułu. Jest to – jak wspomniano w powieści – utwór Judy Bridgewater, a w rzeczywistości Rachel Portman. Pierwsze skojarzenie – Murakami i jego beatlesowe „Norwegian Wood”. I rzeczywiście, połączenie historii o dorastaniu z dźwiękami „Never Let Me Go” wytworzyć mogłoby swój specyficzny klimat, nawet pewną synestezyjność odbioru. W takim połączeniu jednak mistrzostwo osiągnął ten bardziej znany Japończyk. Sama historia skupia się na dziejach trójki przyjaciół: Kathy – narratorki, Ruth oraz Tommy’ego. Znajdują się oni w Hailsham, dość specyficznym ośrodku, gdzie przebywają praktycznie całe swoje dzieciństwo oraz młodość. Już od pierwszych stron czuć tę tajemnicę i z każdą kartką odkrywa się kolejne puzzle z układanki. Dlaczego nie można opuścić ośrodka? Kim jest tajemnicza Madame? Gdzie znajduje się Galeria? I w końcu: czym są donacje? Obok wielkich pytań pojawiają się te mniejsze – dotyczące samego życia i dorastania. Tak oto bohaterowie zakochują się i przeżywają różne rozterki oraz poznają seks. Stopniowo jednak do ich, z pozoru normalnego, życia wkrada się, a raczej wychodzi na wierzch ta przerażająca tajemnica, która zaważy na losach bohaterów. Trudno wówczas nie być po stronie Kathy czy Tommy’ego, chociaż osobiście trudno mi było poczuć większą sympatię do nich. Może jest to dość minimalistyczne podejście do skonstruowania emocjonalności owej trójki. Mam wrażenie, że pisarz głównie skupił się na samej historii, a nie na samych bohaterach. A może jest to samo przerażenie, które podzielali z w y k l i mieszkańcy Hailsham – pracownicy czy lekarze? Poruszony problem etyczny może za kilkadziesiąt lat być całkiem realny i nie ograniczać się do sfery science fiction, chociaż dyskusje na temat klonowania już trwają. Jednakże jeżeli chcesz wiedzieć, dlaczego wychowankowie tego wyjątkowego ośrodka tak bardzo różnią się od reszty społeczeństwa i ludzkości, to pozwól, żeby to sam Ishiguro, a raczej Kathy opowiedziała Ci całą historię. Odsłanianie przez nią tajemnicy o przyjaciołach z Hailsham intryguje i zapewnia długi wieczór przy lekturze „Nie opuszczaj mnie”. Ale niestety nie oferuje nic więcej. [opublikowane również na: http://corset-noir.blogspot.com/2012/02/nie-nastawiaj-sie-czyli-nie-opuszczaj.html ]